Archiwa kategorii: 8. Pozostałe – żółwie wodne

Jak utrzymać czystą wodę w akwariach dla żółwi wodnych Napisany przez, admin

Nowa strona 2

Autor: Jarosław Warabieda

referat został przygotowany na III Warszawskie Sympozjum Terrarystyczne

Polskiego Stowarzyszenia Terrarystycznego

, które odbyło się 20.05.2006 r.

 

 

Wstęp

 

Powitanie

 

Żółw a ryba

 

Wielkość zbiornika

 

Drogie marki filtra

 

Podstawowe zasady akwarystyki

 

Żwir i muł

 

Pamiętajmy o roślinach

 

Hydroponika

 

Łączymy filtry – korzyść

 

Genialny spust wody (jakość kraty)

 

Autoodmulacz

 

Zakończenie

 

Wstęp

 

Panuje powszechna opinia, że żółwie czerwonolice śmierdzą, ciągle trzeba wymieniać im wodę i „nie da się” jej utrzymać w czystości.

 

Bzdura, ja nie mam takiego problemu. Może dlatego, że nie poszedłem do sklepu zoologicznego po poradę, tylko zacząłem rozmawiać z zapalonym akwarystą i wyciągać od niego wszystkie informacje na temat filtrowania wody u rybek i wdrażać co się da do mojego akwaterrarium.

 

Tak jak wszyscy początkujący myślałem, że czystość wody zależy od jakości filtra i ilości pieniędzy wydanych na niego jak również, że marka jest bardzo ważna. Myliłem się.

 

Jak wiadomo lenistwo jest mechanizmem napędowym wszystkich ułatwień, innowacji i wynalazków. Tak też było w moim przypadku. W miarę jak rosły moje żółwie „rosło” z nimi akwarium. Wymiana wody i czyszczenie zbiornika zajmowały coraz więcej czasu i energii. Dlatego ciągle szukałem złotego środka, zastanawiałem się nad błędami w moim postępowaniu. Przekopywałem fora akwarystyczne. Czytałem o problemach akwarystów i stwierdzałem, że niewiele różnią się od moich. Im więcej wiedziałem, tym rzadziej musiałem wymieniać całą wodę i czyścić zbiornik. Natrafiłem na problemy, których nie mają akwaryści i wprowadziłem własne rozwiązania. Ostatnie czyszczenie z pełną wymianą wody zrobiłem półtora roku temu.

 

Mogę spokojnie stwierdzić, że wiem co jest istotne i na co należy zwracać uwagę przy urządzaniu i dbaniu o czystość akwaterrarium. I tym chcę się z Państwem w kilku słowach podzielić.

 

Możliwe, że te parę słów, które usłyszycie, będzie niewystarczające; dlatego zapraszam również na moją stronę internetową opisującą szczegółowo moje i inne ciekawe akwaterraria.

Powitanie

Witam wszystkich zebranych. Chciałby na wstępie zaznaczyć, że będę operował prostymi pojęciami i uproszczeniami tak aby nie wdawać się w szczegóły i w miarę szybko i jasno przedstawić istotę zagadnienia.

 

Żongler utrzymujący patyk na ręku musi najpierw go podnieść a potem, by utrzymać równowagę, musi cały czas uważnie obserwować i tylko nieznacznie korygować położenie palca, nie wolno mu wykonać żadnych gwałtownych ruchów bo skończy się to upadkiem.

 

Podobnie jest z miniaturą środowiska w akwarium, trzeba uzyskać równowagę a potem pilnować aby jej nie utracić.

 

Zbiorniki znajomych akwarystów mimo podobnych rozmiarów czy filtrów były śliczne i stabilne a moje po pewnym czasie nie pachniało najładniej i kończyło się wszystko całkowitą wymianą wody. Wiele osób twierdziło, że się nie da akwarium z żółwiami traktować tak jak z rybami. Ale nie umieli odpowiedzieć dlaczego (no bo żółw więcej tego…) Zacząłem bardzo wnikliwie analizować nasze zbiorniki i wtedy łatwo odkryłem przyczynę.

 

Żółw a ryba

 

Proszę sobie wyobrazić dorosłego żółwia wodnego wielkości rozpiętej dłoni. Jego waga przekracza kilogram. Przeliczając to na gupiki trzeba by ich było około 200-300 pewnie jeszcze więcej? W każdym bądź razie na pewno żaden szanujący się akwarysta nie wpuścił by tak dużej ilości gupików do tak małego akwarium w jakich często trzymane są żółwie. Akwaryści takie akwarium nazywają przerybionym i nie dziwne jest, że nie sposób utrzymać w nim równowagi biologicznej.

Wielkość zbiornika

Wniosek – żółwie muszą mieć dużo więcej wody (znana zasada mówi im większe akwarium tym łatwiej utrzymać równowagę biologiczną). Podawane często minimalne rozmiary akwaterrarium są naprawdę minimalne mimo, że są dobrane rozmiarami to jeśli chodzi o objętość wody są na granicy silnego przerybienia. Ja proponuję prosty przelicznik jeśli chodzi o dorosłe żółwie – 100 litrów na zbiornik i 100 na każdego żółwia. Czyli minimalne akwarium dla dorosłego żółwia – 200 litrów. Dla dwóch 300 itd.

 

Drogie marki filtra

 

Kolejnym krokiem jest dobór filtra. Aby przewieść samochodem jakiś ładunek to nie ważna jest marka samochodu tylko pojemność paki no i jeszcze trzeba umieć jeździć. To samo z filtrami, nie należy się kierować ceną ani marką producenta tylko tym aby parametry odpowiadały naszemu akwarium albo je przekraczały (niekoniecznie dwukrotnie) To nie filtr filtruje wodę tylko bakterie nitryfikacyjne (trudne słowo) które żyją w wodzie i osiedlają się w filtrze. Nazwijmy je dobrymi bakteriami. (zaciekawionych odsyłam pod hasło cykl azotowy) Im jest wszystko jedno kto wyprodukował filtr – ważne, aby miały co jeść, czym oddychać i gdzie spać. Ponieważ żółw dużo brudzi to potrzebujemy filtr o dużych gabarytach a moc ma mniejsze znaczenie.

 

Podstawowe zasady akwarystyki

 

Nasze dobre bakterie żyją w wodzie i osadzają się na wszystkim, im większa powierzchnia tym lepiej dlatego w filtrach stosuje się różne wypełnienia znacznie zwiększające powierzchnię czynną filtra.

 

Aby te bakterie robiły dobrze swoją robotę trzeba przestrzegać pewnych zasad tak aby ich nie zabić.

  • 1. Podmieniamy maksymalnie 30% wody lepiej mniej a częściej, jak woda śmierdzi to podmieniajmy 20% codziennie ale unikajmy całkowitej wymiany wody jak ognia.
  • 2. Woda do podmiany musi być odstana przez 24 h po to aby uwolnił się z niej chlor lub inne uzdatniacze wody wodociągowej mogące zabić bakterie.
  • 3. Z tego samego powodu gąbki z filtra nie należy płukać pod bieżącą wodą tylko w wodzie z akwarium (ale nie w ;-) akwarium)
  • 4. Woda musi być napowietrzana (wiele osób powie, że żółw tego nie potrzebuje, ale bakterie bardzo)
  • 5. Najpierw filtracja mechaniczna potem biologiczna uzyskujemy to przez odpowiednią kolejność wkładów – jako pierwsza jest u mnie włóknina (to taka wata filtracyjna), chodzi o to aby jak najmniej zanieczyszczeń dostawało się do części BIO gdzie mieszkają bakterie. W moim przypadku czyszczenie filtra od ponad roku wygląda tak – zakręcam zaworki otwieram pokrywę wyjmuję zamulony kawał włókniny wkładam nowy kawałek zamykam pokrywę i otwieram zawory – cała operacja trwa około 10 minut raz na miesiąc lub dwa.

 

Oczywiście od włączenia filtra do uzyskania równowagi biologicznej w zbiorniku potrzeba trochę czasu, nie uzyskuje się jej na drugi dzień od włączenia filtra tylko po około 14 dniach ten okres nazywamy okresem dojrzewania (filtra bądź zbiornika). W tym czasie mogą się dziać różne rzeczy ale co by się nie działo nie należy wykonywać gwałtownych ruchów (czyli dużych zmian) i należy pamiętać o wcześniejszych zasadach bo inaczej wszystko się zepsuje.

 

Tyle o zasadach akwarystów. Więcej znajdziecie w jakimkolwiek poradniku akwarystycznym. Ciekawe czemu wiele pseudo porad dotyczących żółwi całkowicie neguje powyższe zasady? Mniejsza o to. Teraz będzie ciekawiej bo o moich udogodnieniach.

 

Żwir i muł

 

Aby zwiększyć czynną powierzchnię dla bakterii zastosowałem żwirek jako podłoże w akwarium. Ponieważ w żwirku osiadało mnóstwo zanieczyszczeń i żółwie kopiąc w nim wzbijały tumany brudu – zastosowałem kratę – filtra podżwirowego. Działało to bardzo ładnie gdyż wszystkie brudy spadały pod kratę jak popiół przez ruszt. Wpuściłem pod kratę garść ślimaków świderków i one zajęły się tymi resztkami. Filtr podżwirowy na początku miałem napędzany pompką powietrza. Planowałem zastosować specjalną głowicę ale… za chwilę do tego wrócimy.

 

Pamiętajmy o roślinach

 

Jeśli przyjrzymy się na wspomniany cykl azotowy to zobaczymy, że w cyklu biorą udział rośliny. I taka informacja nam wystarczy aby zorientować się, że bez roślin będzie trudniej. Niestety zastosowanie typowych roślin akwaryjnych, sadzonych w dnie, jest raczej niewykonalne. Za to świetnie się spisują wszelkie rośliny pływające, które stanowią jednocześnie naturalny pokarm dla żółwia. Trzeba pamiętać że skoro rośliny będą zjadane trzeba mieć ich tyle, aby ich dzienny przyrost był większy niż apetyt żółwia lub co jakiś czas dokładać.

Hydroponika

Jest jeszcze jedno rozwiązanie – skoro nie da się wprowadzić roślin do akwarium to trzeba wodę z akwarium doprowadzić do roślin. Takim rozwiązaniem może być połączone w obieg drugie, tylko roślinne, akwarium lub filtr hydroponiczny (

zainteresowanych odsyłam na swoją stronę).

 

 

Chcę jeszcze powiedzieć jak to było z hydroponiką – jako, że musi się zmieścić wyspa dla żółwia to oświetlenie jest dość daleko od wody i aż prosi się aby tam dla ozdoby umieścić roślinę i tak miałem na początku za przykładem z pewnej książki, ale podlewanie było uciążliwe. Potem trafiłem na paludaria ładne ale żółw zniszczył by system korzeniowy roślin. A potem trafiłem na opis filtra hydroponicznego, akwaryści mieli z nim jeden problem – ponieważ był poza akwarium to miał mało światła. Pomyślałem, że do akwaterrarium hydroponika pasuje jak ulał. Jest światło jest woda i jest odpowiednia wysokość.

 

Łączymy filtry – korzyść

 

Od roślin wracam znów do filtra podżwirowego. Otóż rośliny pływające były super dopóki pływały po powierzchni, ale jak żółw mocno zamachał łapami to rośliny dostawały się do wlotu filtra kubełkowego i zapychały albo wlot albo cały filtr. Zresztą nie tylko rośliny ale i fragmenty łusek. Zjawisko niespotykane u akwarystów. Musiałem sobie z tym jakoś poradzić i wymyśliłem. Podłączyłem ujęcie filtra kubełkowego do komina filtra podżwirowego. Zaoszczędziłem gdyż nie musiałem kupować specjalnej głowicy. No i uzyskałem spokój.

 

Genialny spust wody (jakość kraty)

 

Po jakimś roku filtr przestał ciągnąć – okazało się, że filtr denny jest zapchany. Po wybraniu żwiru i podniesieniu kraty okazało się, że ruszt modułowy jest podzielony na segmenty i odpadki nie przerobione przez ślimaki zatrzymują się tam na zawsze. Pomyślałem trudno krata się zapchała po roku to co taki czas mogę wyczyścić dno. Namęczyłem się tylko z wybieraniem tego szlamu. W tym samym okresie szykowałem się do zmiany akwarium na większe ze specjalną szafką to od razu zaplanowałem spust do wody aby łatwiej się wykonywało takie operacje i zamontowałem nową kratę – stara była cały czas w użyciu. Zakupiona krata nie była segmentowa tylko, mimo że składana z trzech elementów, tworzyła pod spodem jedną komorę i była trochę wyższa.

 

Połączenie takiej kraty z otworem w dnie okazało się strzałem w dziesiątkę

 

Przy spuszczaniu wody przy podmianie przez dno jednocześnie zbieram ogromne ilości mułu spod kraty. Tak więc odpadło czyszczenie pod kratą i mniej zanieczyszczeń trafia do filtra BIO. Taką konfigurację posiadam już od 1,5 roku.

 

Autoodmulacz

 

To jeszcze nie koniec modyfikacji gdyż pewna ilość zanieczyszczeń nadal dostaje się do filtra kubełkowego a ideałem byłoby żeby filtr biologiczny w ogóle się nie zapychał. Już wymyśliłem na to sposób – wysokie szerokie ujęcie wody do filtra zmniejszające prąd wody na tym odcinku, co zapobiega zasysaniu paprochów przez filtr, połączone z rurą albo spustem do oczyszczania. Nazwałem to autoodmulaczem i umieściłem

opis na swojej stronie.

 

 

Zakończenie

 

Na zakończenie muszę się pochwalić że moje pomysły, takie jak połączenia filtra kubełkowy z filtrem podżwirowym czy umieszczenie w akwaterrarium uprawy hydroponicznej, dzięki opisom na mojej stronie internetowej, stosuje już wiele osób, które bardzo sobie chwalą te rozwiązania i uzyskują bardzo dobre rezultaty.

 

Jarosław Warabieda (Jojek)

www.czerwonolicy.waw.pl

operacja1

Operacja zaparcia jaj Napisany przez, admin

Autor: Kasia Czu

 

Zatrzymanie (zaparcie) jaj w ciele samicy jest dość częstą dolegliwością u żółwi w niewoli, a prawdopodobnie często zdarza się też u dziko żyjących. Może do niego dojść z różnych przyczyn, które dokładnie opisał MataManX [ Zatrzymanie jaj w ciele samicy ] . W większości przypadków do rozwiązania problemu wystarczy odpowiednio dobrane podłoże, spokój lub leki, jednak czasem niezbędna jest operacja. Takie właśnie nieszczęście spotkało moją żółwiczkę. Na jej przykładzie postaram się dokładnie opisać, o co w tym wszystkim chodzi.

 

Robal ma 4,5 roku i 16,5cm długości. Jest żółwicą „po przejściach” – jej karapaks jest zniekształcony, bo jego wzrost był od początku życia gadzinki zakłócany przez infekcję bakteryjną lub grzybiczą. Prawdopodobnie z tego powodu żółwica jest mniejsza, niż byłaby inna gadzina w tym samym wieku i w podobnych warunkach. Częściowo winna jest też jej dieta, która jeszcze 3-4 lata temu zawierała mięso wołowe i drób, a także Biorept, co mogło doprowadzić do lekkiej krzywicy.

Prawdopodobnie właśnie te dolegliwości są powodem zaparcia jaj u Robala.

Przyłapana na drzemce – widać kształt karapaksu

 

Tej wiosny żółwica złożyła swoje pierwsze w życiu jajo – miękkie i nie zwapnione, prosto do wody. A potem… kolejnych jaj nie mogła znieść, choć bardzo się starała. 2 tygodnie po pierwszym jaju wykopała gniazdo i próbowała „urodzić”, ale w końcu zrezygnowała. Więcej się nie starała, stała się apatyczna i bardzo źle się czuła. Co dziwne, mimo wszystko wciąż miała apetyt!

Najszybciej jak to możliwe zabrałam ją na RTG… oto ono:

 

Na szczęście miałam świetnych doradców – naszych Forumowiczów, lek.wet. Tomasza Grabińskiego z wrocławskiego zoo, a przede wszystkim Aleksandrę Malutę, która od razu stwierdziła (podobnie jak MataManX), że jajo jest za szerokie o 1,5mm i nie zmieści się w kanale rodnym. Żeby dać zwierzakowi szansę, wypróbowałam:

    *  wkraplanie śluzu i oleju do kloaki (oczywiście nie jednocześnie :-) )

    *  ciepłe kąpiele w rumianku, a nawet

    *  kąpiel w sztucznym śluzie (żeby dostał się swobodnie wszędzie gdzie to możliwe)

Wszystkie „domowe” sposoby na ułatwienie porodu zawiodły. Operacja okazała się konieczna. Niestety w Szczecinie takich zabiegów nikt nie przeprowadza. Nasi weterynarze mogliby najwyżej podać oksytocynę, a to by mogło spowodować rozerwanie jajowodu, pęknięcie jaja, wypadnięcie odbytnicy i wiele innych atrakcji.
Trzeba było dostarczyć potwora do specjalisty.

Tak zaczęła się niebezpieczna i pełna przygód podróż żółwia do Warszawy ;) .

Żółw w Intercity – najszybsze zwierzę świata ;P

 

Operacja odbyła się dnia 4.05.06, w dzień przyjazdu gada do stolicy. Rokowania (przynajmniej wstępnie) były dobre, bo gadzina wciąż była silna, jajo nie zalegało od dawna.

Podstawowe fakty:

1.       Ta forma operacji jest konieczna, gdy powodem zaparcia jaj jest ich wielkość, kształt albo zrośnięcie. W innych przypadkach można wydobyć jaja również operacyjnie, ale z boku, bez naruszania pancerza.

2.       Operacja trwa około 3 godzin, z czego najwięcej czasu zajmuje przepiłowanie skorupy za pomocą specjalnej piłki do kości.
PORÓWNANIE:
U 6-kilogramowego żółwia plastron ma grubość ok. 1cm, a jego przecięcie trwa tyle czasu, że operacja wydłuża się dwukrotnie. Wycina się prostokątny otwór mniej-więcej na środku plastronu.

3.       Podczas zabiegu gad jest pod narkozą – zagrożenie, że się z niej nie wybudzi, jest takie jak przy operacjach na człowieku.

4.       Usuwane są wszystkie jaja i całe jajniki, aby już nigdy nie było z nimi problemów.

5.       Po zamknięciu otworu nakłada się opatrunek epoksydowy, który zwierzę będzie nosiło przez pół roku.

6.       Wybudzenie z narkozy trwa dłużej niż u ssaków, bo gady wolniej metabolizują środki usypiające. Żółwik przytomnieje na chwilę a potem znów zapada w sen; taki stan może trwać około 1-2 dni.

7.       Przez tydzień po zabiegu gadzina zostaje w szpitalu, z czego kilka pierwszych dni spędza na znieczuleniu, podłączona do kroplówki, na ścisłej diecie.

8.       Przez 5 dni żółwica dostaje antybiotyk – w razie komplikacji podaje się go przez 7 dni. Może być podawany bezpośrednio do jamy brzusznej, co zwiększa skuteczność kuracji.

9.       Śladami po leczeniu są: opatrunek na brzuchu, ukłucie po kroplówce i zastrzykach i ewentualnie odciski na pyszczku, pozostawione przez rurkę dostarczającą tlen.

 

Opatrunek na plastronie

”Siniaki” zostawione przez rurkę z tlenem

 

1.       Po powrocie do domu żółwia traktujemy normalnie, tylko podajemy mu dużo wapnia, żeby szybko zrósł się pancerz.

2.       Trwałym śladem po operacji będą nietypowe tarczki w miejscu wyciętego i wstawionego fragmentu skorupy – przy usuwaniu opatrunku stare tarczki schodzą do gołej skóry, która z czasem pokrywa się nową, ale mniej ładną warstwą rogową.

Tak wygląda teoria. W rzeczywistości jeszcze wiele może się zdarzyć. Generalnie:

W im lepszej kondycji jest żółwica, tym lepsze są rokowania.

     Osłabiony organizm gorzej znosi narkozę i dłużej dochodzi do zdrowia. Im dłużej jaja zalegają w ciele żółwicy, tym większe jest ryzyko zapalenia otrzewnej z powodu pęknięcia, lub po prostu zgnicia jaja. Poza tym, żółwica z zaparciem jaj cierpi. Jeśli jajo jest zablokowane w kanale rodnym, zwierzę będzie umierało przez 2 tygodnie. Jajo zatrzymane wysoko w jajowodzie to nawet 3 miesiące bolesnej agonii. Dlatego najlepiej nie zwlekać z operacją, tylko szybko podjąć decyzję, aby niepotrzebnie nie męczyć żółwicy.

Może się też stać coś, na co nie mamy żadnego wpływu.

     Po otwarciu otrzewnej Robala okazało się, że żółwiczka miała rozlaną kulę żółtkową. To właśnie ona była główną przyczyną złego samopoczucia gadziny i w szybkim czasie doprowadziłaby do zapalenia otrzewnej, gdyby żółwica nie została zoperowana. Jej szanse na wyzdrowienie po operacji okazały się znacznie mniejsze niż początkowo zakładano. Gadzina, mimo dokładnego płukania i podawania antybiotyków bezpośrednio do jamy brzusznej, mogła dostać zapalenia otrzewnej.

     Na szczęście Robal zaskoczył wszystkich swoją niezłomną siłą woli, zaczął budzić się z narkozy już w czwartek pod wieczór, a w piątek zawzięcie gryzł miłą panią podającą mu leki. Do następnego czwartku żółwica była zupełnie gotowa do powrotu do domu, o groźbie zapalenia otrzewnej można było zapomnieć.
Po ciężkiej i długiej podróży powrotnej potworek trafił do swojego domku, gdzie od razu poczuł się lepiej. Pierwszego dnia gadzina szalała jak zdrowy żółw. Dopiero gdy emocje opadły, wyszło na jaw, że zwierzątko jeszcze nie jest całkiem jak nowe.
Rekonwalescencja potrwa 5-6 miesięcy, a potem – po zdjęciu opatrunku – kolejne kilka miesięcy zanim odtworzą się tarczki rogowe. Przez cały ten czas trzeba uważać na warunki w akwaterrarium oraz dietę gadziny i obserwować jej stan zdrowia, czyli robić dokładnie to samo, co każdy hodowca żółwi robi na co dzień ;) .

Koszty:

Operacja – około 300zł
Należy wziąć pod uwagę, że sam anestetyk kosztuje ok. 70zł, więc nie jest to kwota bardzo wygórowana, zwłaszcza że zabieg do prostych ani szybkich nie należy.
Pobyt w lecznicy – około 20 zł za dobę
W tym pełna opieka, leki i ich podawanie, kontrola stanu zdrowia gada, zakwaterowanie w cieplutkim i sterylnym terrarium. Za 20zł/dobę można pojechać do domków campingowych, ale nikt nas tam nie karmi ani nie leczy ;) ).
Podróż na odcinku Szczecin – Warszawa – 77zł w 2kl Intercity, ulga studencka 36%.
Okrutnie drogo, ale nie ma jak inaczej bezpiecznie przewieźć chorego żółwia na tej trasie. Samochód lub autobus jechałby 2 razy dłużej, a zwykły pociąg, bez miejscówki, nie dość że się wlecze, to jeszcze jest zatłoczony i żółwia trzeba by trzymać na głowie, stojąc na korytarzu ;) . W Intercity, jeśli to nie jest piątek, jest bardzo dużo miejsca i spokojnie można się z gadziną pomieścić, a na poprawę nastroju – kawka i pierniczek ;P.

A co najważniejsze:
ile by nie kosztowała cała ta akcja, jeśli tylko nie wiąże się ze zbyt wielkim cierpieniem gadziny, to dla tego spojrzenia było warto!