
Żółwie wodne
Żółwie lądowe
Ogólne
| Operacja zaparcia jaj |
|
|
|
| Poniedziałek, 08. Październik 2007 06:58 | |
|
Zatrzymanie (zaparcie) jaj w ciele samicy jest dość częstą dolegliwością u żółwi w niewoli, a prawdopodobnie często zdarza się też u dziko żyjących. Może do niego dojść z różnych przyczyn, które dokładnie opisał MataManX [ Zatrzymanie jaj w ciele samicy ] . W większości przypadków do rozwiązania problemu wystarczy odpowiednio dobrane podłoże, spokój lub leki, jednak czasem niezbędna jest operacja. Takie właśnie nieszczęście spotkało moją żółwiczkę. Na jej przykładzie postaram się dokładnie opisać, o co w tym wszystkim chodzi. Robal ma 4,5 roku i 16,5cm długości. Jest żółwicą „po przejściach” – jej karapaks jest zniekształcony, bo jego wzrost był od początku życia gadzinki zakłócany przez infekcję bakteryjną lub grzybiczą. Prawdopodobnie z tego powodu żółwica jest mniejsza, niż byłaby inna gadzina w tym samym wieku i w podobnych warunkach. Częściowo winna jest też jej dieta, która jeszcze 3-4 lata temu zawierała mięso wołowe i drób, a także Biorept, co mogło doprowadzić do lekkiej krzywicy. Prawdopodobnie właśnie te dolegliwości są powodem zaparcia jaj u Robala. Przyłapana na drzemce – widać kształt karapaksu Tej wiosny żółwica złożyła swoje pierwsze w życiu jajo – miękkie i nie zwapnione, prosto do wody. A potem… kolejnych jaj nie mogła znieść, choć bardzo się starała. 2 tygodnie po pierwszym jaju wykopała gniazdo i próbowała „urodzić”, ale w końcu zrezygnowała. Więcej się nie starała, stała się apatyczna i bardzo źle się czuła. Co dziwne, mimo wszystko wciąż miała apetyt! Najszybciej jak to możliwe zabrałam ją na RTG… oto ono: Na szczęście miałam świetnych doradców – naszych Forumowiczów, lek.wet. Tomasza Grabińskiego z wrocławskiego zoo, a przede wszystkim Aleksandrę Malutę, która od razu stwierdziła (podobnie jak MataManX), że jajo jest za szerokie o 1,5mm i nie zmieści się w kanale rodnym. Żeby dać zwierzakowi szansę, wypróbowałam: * wkraplanie śluzu i oleju do kloaki (oczywiście nie jednocześnie :-) ) * ciepłe kąpiele w rumianku, a nawet * kąpiel w sztucznym śluzie (żeby dostał się swobodnie wszędzie gdzie to możliwe) Wszystkie „domowe” sposoby na ułatwienie porodu zawiodły. Operacja okazała się konieczna. Niestety w Szczecinie takich zabiegów nikt nie przeprowadza. Nasi weterynarze mogliby najwyżej podać oksytocynę, a to by mogło spowodować rozerwanie jajowodu, pęknięcie jaja, wypadnięcie odbytnicy i wiele innych atrakcji. Trzeba było dostarczyć potwora do specjalisty. Tak zaczęła się niebezpieczna i pełna przygód podróż żółwia do Warszawy ;) . Żółw w Intercity – najszybsze zwierzę świata ;P Operacja odbyła się dnia 4.05.06, w dzień przyjazdu gada do stolicy. Rokowania (przynajmniej wstępnie) były dobre, bo gadzina wciąż była silna, jajo nie zalegało od dawna. Podstawowe fakty: 1. Ta forma operacji jest konieczna, gdy powodem zaparcia jaj jest ich wielkość, kształt albo zrośnięcie. W innych przypadkach można wydobyć jaja również operacyjnie, ale z boku, bez naruszania pancerza. 2. Operacja trwa około 3 godzin, z czego najwięcej czasu zajmuje przepiłowanie skorupy za pomocą specjalnej piłki do kości. PORÓWNANIE: U 6-kilogramowego żółwia plastron ma grubość ok. 1cm, a jego przecięcie trwa tyle czasu, że operacja wydłuża się dwukrotnie. Wycina się prostokątny otwór mniej-więcej na środku plastronu. 3. Podczas zabiegu gad jest pod narkozą – zagrożenie, że się z niej nie wybudzi, jest takie jak przy operacjach na człowieku. 4. Usuwane są wszystkie jaja i całe jajniki, aby już nigdy nie było z nimi problemów. 5. Po zamknięciu otworu nakłada się opatrunek epoksydowy, który zwierzę będzie nosiło przez pół roku. 6. Wybudzenie z narkozy trwa dłużej niż u ssaków, bo gady wolniej metabolizują środki usypiające. Żółwik przytomnieje na chwilę a potem znów zapada w sen; taki stan może trwać około 1-2 dni. 7. Przez tydzień po zabiegu gadzina zostaje w szpitalu, z czego kilka pierwszych dni spędza na znieczuleniu, podłączona do kroplówki, na ścisłej diecie. 8. Przez 5 dni żółwica dostaje antybiotyk – w razie komplikacji podaje się go przez 7 dni. Może być podawany bezpośrednio do jamy brzusznej, co zwiększa skuteczność kuracji. 9. Śladami po leczeniu są: opatrunek na brzuchu, ukłucie po kroplówce i zastrzykach i ewentualnie odciski na pyszczku, pozostawione przez rurkę dostarczającą tlen. Opatrunek na plastronie ”Siniaki” zostawione przez rurkę z tlenem 1. Po powrocie do domu żółwia traktujemy normalnie, tylko podajemy mu dużo wapnia, żeby szybko zrósł się pancerz. 2. Trwałym śladem po operacji będą nietypowe tarczki w miejscu wyciętego i wstawionego fragmentu skorupy – przy usuwaniu opatrunku stare tarczki schodzą do gołej skóry, która z czasem pokrywa się nową, ale mniej ładną warstwą rogową. Tak wygląda teoria. W rzeczywistości jeszcze wiele może się zdarzyć. Generalnie: W im lepszej kondycji jest żółwica, tym lepsze są rokowania. Osłabiony organizm gorzej znosi narkozę i dłużej dochodzi do zdrowia. Im dłużej jaja zalegają w ciele żółwicy, tym większe jest ryzyko zapalenia otrzewnej z powodu pęknięcia, lub po prostu zgnicia jaja. Poza tym, żółwica z zaparciem jaj cierpi. Jeśli jajo jest zablokowane w kanale rodnym, zwierzę będzie umierało przez 2 tygodnie. Jajo zatrzymane wysoko w jajowodzie to nawet 3 miesiące bolesnej agonii. Dlatego najlepiej nie zwlekać z operacją, tylko szybko podjąć decyzję, aby niepotrzebnie nie męczyć żółwicy. Może się też stać coś, na co nie mamy żadnego wpływu. Po otwarciu otrzewnej Robala okazało się, że żółwiczka miała rozlaną kulę żółtkową. To właśnie ona była główną przyczyną złego samopoczucia gadziny i w szybkim czasie doprowadziłaby do zapalenia otrzewnej, gdyby żółwica nie została zoperowana. Jej szanse na wyzdrowienie po operacji okazały się znacznie mniejsze niż początkowo zakładano. Gadzina, mimo dokładnego płukania i podawania antybiotyków bezpośrednio do jamy brzusznej, mogła dostać zapalenia otrzewnej. Na szczęście Robal zaskoczył wszystkich swoją niezłomną siłą woli, zaczął budzić się z narkozy już w czwartek pod wieczór, a w piątek zawzięcie gryzł miłą panią podającą mu leki. Do następnego czwartku żółwica była zupełnie gotowa do powrotu do domu, o groźbie zapalenia otrzewnej można było zapomnieć. Po ciężkiej i długiej podróży powrotnej potworek trafił do swojego domku, gdzie od razu poczuł się lepiej. Pierwszego dnia gadzina szalała jak zdrowy żółw. Dopiero gdy emocje opadły, wyszło na jaw, że zwierzątko jeszcze nie jest całkiem jak nowe. Rekonwalescencja potrwa 5-6 miesięcy, a potem – po zdjęciu opatrunku – kolejne kilka miesięcy zanim odtworzą się tarczki rogowe. Przez cały ten czas trzeba uważać na warunki w akwaterrarium oraz dietę gadziny i obserwować jej stan zdrowia, czyli robić dokładnie to samo, co każdy hodowca żółwi robi na co dzień ;). Koszty: Operacja – około 300zł Należy wziąć pod uwagę, że sam anestetyk kosztuje ok. 70zł, więc nie jest to kwota bardzo wygórowana, zwłaszcza że zabieg do prostych ani szybkich nie należy. Pobyt w lecznicy – około 20 zł za dobę W tym pełna opieka, leki i ich podawanie, kontrola stanu zdrowia gada, zakwaterowanie w cieplutkim i sterylnym terrarium. Za 20zł/dobę można pojechać do domków campingowych, ale nikt nas tam nie karmi ani nie leczy ;)). Podróż na odcinku Szczecin – Warszawa – 77zł w 2kl Intercity, ulga studencka 36%. Okrutnie drogo, ale nie ma jak inaczej bezpiecznie przewieźć chorego żółwia na tej trasie. Samochód lub autobus jechałby 2 razy dłużej, a zwykły pociąg, bez miejscówki, nie dość że się wlecze, to jeszcze jest zatłoczony i żółwia trzeba by trzymać na głowie, stojąc na korytarzu ;). W Intercity, jeśli to nie jest piątek, jest bardzo dużo miejsca i spokojnie można się z gadziną pomieścić, a na poprawę nastroju – kawka i pierniczek ;P. A co najważniejsze: ile by nie kosztowała cała ta akcja, jeśli tylko nie wiąże się ze zbyt wielkim cierpieniem gadziny, to dla tego spojrzenia było warto!
|
|
| LAST_UPDATED2 |
INFORMACJE




